niedziela, 1 maja 2016

Wiosenny szał tworzenia cz. I

W związku z tym, że w moim domu mam nagromadzonych sporo fajnych tkanin i bardzo lubię zabawę z nimi, co jakiś czas po prostu wyciągam z szafy maszynę i wpadam w "amok" produkcyjny. Dosłownie! Jak już zacznę, to zawsze wychodzi z tego jakaś masowa produkcja. Ale radości z tego  co niemiara. Tylko później zmartwienie co z tym towarem zrobić? He he...
To chyba przez moją nadpobudliwość umysłową. Moja głowa ciągle pracuje na wysokich obrotach. Myśli krążą wokół różnorodnych projektów, które chciałabym stworzyć i to najlepiej już natychmiast. A jak uruchamiam tę produkcję, to zauważyłam, że moje myśli zwalniają, Umysł na ten czas staje się czystszy, spokojniejszy. Ale czytają blogi niejednej z Was, które też tworzycie różne piękne przedmioty, wiem, że nie tylko ja mam tę chorobę nadpobudliwości umysłowej i to mnie uspokaja i dzięki temu wiem, że jeszcze nie oszalałam :)
Tak więc poniżej przedstawię Wam efekty mojej produkcji masowej. Tym razem powstała masa igielników różnego formatu. Nie wiem czemu akurat taka forma. Chyba po prostu jak zwykle. To podpowiedziało mi moje wnętrze, Taka faza jak mawia moja córka :)
A że akurat zbliża się Dzień Matki będzie jak znalazł na wiele upominków.
W dzisiejszym poście zaprezentuję igielniki - jabłuszka. Może to być też po prosu fajna zawieszka - taka mała dekoracja wnętrz. A może ktoś wymyli jakieś inne przeznaczenie takie słodziastego małego przedmiociku? Zachęcam po puszczenia wodzy fantazji.


Na tych igielnikach wykonałam transfer wydruku laserowego rozpuszczalnikiem nitro. Wyszło idealnie i bez żadnych problemów. Zapachu żadnego też nie czuć, chociaż rozpuszczalnik ma tak intensywny zapach, który na szczęście po krótkim czasie wyparowuje. 


Igielniki jak widać na załączonych obrazach są różne z każdej strony. Uznałam, że tego rodzaju przedmiot będzie fajnie wyglądał w wersji wesołej, tzn. kolorowej, i wydaje mi się, że to dobra decyzja.


Jak widać sporo tego wyszło ale radość dla oczu niesamowita. i jaka radość z robienia zdjęć takim kolorowym przedmiotom. Praca opłaciła się.

Uwielbiam motyw z tymi różami. Moje oczy się radują na ich widok. 


Transfer napisów wykonałam też na "ogonkach". To nie było łatwe ale wyszło wydaje mi się fajnie i oryginalnie, A za taką tasiemkę z napisami sporo trzeba zapłacić. Poza tym, mając oczywiście laserówkę w domu, można pofantazjować z napisami, wymyślić to, co się tylko zamarzy...






Jak już okazało się,. że tak dużo tego naprodukowałam, to poszłam dalej i zakupiłam do igielników fantastyczne torebeczki, I stworzyła się niezła "kupka" upominków.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz